piątek, 9 września 2016

Powrót na romantyczną nutę


W chwilowym letargu

spowalnia każda część nagromadzonych
tu i tam emocjonalnych westchnień.
kręcę ciałem, ale tylko z boku na bok,
bo żaden świt nie będzie pełen błękitu.

spadek formy zniekształca treść, w której
wyraźna pustka wgryzła się w oko.
dzisiaj Obudziłam się niespodziewanie
wśród gwiazd zmysłowej estrady.


2016.09.09

niedziela, 4 września 2016

Kochałem ją


Przypominając sobie treść książki zrobiłam wgląd w klatki filmowe, w których emocje grają główną rolę. Jak zawsze w każdej opowieści filmowej lubię wyłapywać, w dialogach, poszczególne zdania, które gdzieś tam we mnie głęboko się zapisują.
Empatyzując z bohaterami przeżywałam ich wewnętrzne i zewnętrzne dylematy.
Zarówno książka jak i film, to umiejętne, pozornie spokojne poprowadzenie widza przez dawkę wielkiego napięcia.



Książka z mojej półki (czytana w 2011).



Książka pt. „Kochałem ją” autorstwa Anny Gavalda, to wielka refleksyjna całość, nie wolno potraktować jej bez głębszej analizy i tego co autorka chciała przekazać czytelnikowi, a chciała wiele. Zostawiła czas na wyciągnięcie wniosków i zastanowienie się nad tym, jak niejednokrotnie w życiu marnujemy czas szczęścia, wręcz je odpychamy kosztem cierpienia, które niosą przyzwyczajenia, stereotypy i strach przed... m. in. środowiskiem i czymś nowym, które wzbudza przerażenie, paraliż i jednocześnie przyciąga.
Oczywiście głównym wątkiem jest miłość, która rodzi się nagle i niespodziewanie, wtedy kiedy już połowa życia, tak jakby, została zapisana innymi treściami.
Zwierzenia starszego mężczyzny mają podwójne, a może i potrójne znaczenie. Droga, jaką podążył, by ulżyć synowej w cierpieniu, bądź dopomóc w zrozumieniu, tego co ją spotkało jest niezłym terapeutycznym środkiem w sytuacji, kiedy nie potrafimy zrozumieć dlaczego nagle zostajemy sami.
Nie chcę opowiadać całej treści, bo w tym tkwi sedno, by samemu ją przyswoić i zrozumieć. Jest pisana z perspektywy kobiety, jej odczuć i przeżyć. W trakcie czytania dowiadujemy się wiele o psychice człowieka, jego słabościach i ułomnościach, które skrzętnie ukrywa pod powłoką obojętności, a wręcz oschłości. Czerpiemy też naukę, że nie należy uciekać od tego, co daje życie, gdy niejednokrotnie wybieramy pozorne lepsze zło, niosące tylko destrukcję i apatię, ale również, że pewne nasze doświadczenia, które przekazujemy pokoleniom mają sens i wielką wymowę. Jednak czy pokolenia to zrozumieją zanim będzie za późno, zależy tylko od nich i ich punktu widzenia.
Właściwie, to co piszę w temacie książki, to raczej moja rozmowa ze sobą, bo tak wiele przemyśleń wzbudziła i mogę powiedzieć, że właśnie tym się obroniła, że jest wskazówką, ma sens, przesłanie i jest prawdziwa.

Została przeze mnie głęboko odebrana, ale każdy ma prawo do swojego odbioru. Ja zachęcam do tej lektury, bo czas z nią płynie i nie nudzi.

"A przecież to było takie proste! Wystarczyło wyciągnąć rękę. Reszta ułożyłaby się sama, w taki czy inny sposób. Przecież wszystko się jakoś układa, gdy ludzie są szczęśliwi, nie uważasz?"

sobota, 3 września 2016

Książka z mojej półki.


"Belle Epoque" i wydawałoby się że rzeczywiście piękna, gdyby nie od zawsze panujący podział ludzkości i nie tylko na klasy. 
Książka przeniosła mnie w inną epokę, w inny świat, w inną historię, którą wchłonęłam na swój sposób. Powieść wciągająca, dająca do myślenia, wiele podpowiada, dlatego polecam ją wszystkim dziewczętom (tym starszym, które mają córki, również).
Mając duszę romantyczki, wdziewałam niewygodne suknie, byłam na balu, biegłam uliczkami Paryża i podziwiałam sztukę, doznając przy tym wielu upokorzeń. Ktoś by powiedział samo życie, w którym pomimo wielu zmian na zewnątrz, wewnętrznie bywa takie samo.

"Obserwowałam jego urodziwą twarz, nienaganne maniery i zaczęło świtać mi w głowie, że poza tym nic w nim nie ma. Osobowość jaką mu przypisywałam, była jedynie wytworem mojej wyobraźni."

Jeśli ciekawi Was kto, i o kim, wypowiedział te słowa, sięgnijcie po książkę.

Książka z mojej półki.


Po zrozumieniu Amelii i jej losów, moje serce chwilami się ścisnęło, ale wciąż bijące pobudziło dłonie do sięgnięcia po "Arytmie" - pakiecik opowiadań, które pisane językiem ulubionego autora J.L. Wiśniewskiego przyswoiłam szybko.
Każde szczególne, wymowne i przemawiające dogłębnie.

"Łóżko" - "Położyła głowę na błękitnej poduszce. Zamknęła oczy i cierpliwie czekała. Na dźwięk dzwonka u drzwi, na sen, a może na miłość..."

"Ranking emocji" - "Najdroższy, to mój pierwszy ze wszystkich ostatnich listów do Ciebie..."
                              "Listy... Wiesz że uwielbiam listy, chociaż nie napisałeś do mnie żadnego."

"Arytmia" - "Czasami na moment jego oddech przyśpieszał i wargi rozchylały się lekko. I wtedy chciałam być w jego głowie. Wtedy najbardziej..."


"Test" - "Obszary odpowiedzialne za pamięć, przetwarzanie obrazów i dźwięków, za tożsamość, za logiczne myślenie były całkowicie zaciemnione, tak jakby zupełnie wyłączone."

"Niewierność" - "Nie mogła zasnąć. To już kolejna taka noc."


"O kłamstwie" - "To nieprawda, że pierwsza jest najważniejsza. To wymyśliły zazdrosne i zawistne pierwsze miłości. Dla mnie najważniejsza jest zawsze miłość ostatnia."


To tylko (albo nie tylko) fragmenty, które przywołałam. Każde opowiadanie niesie opowieść, którą śmiało nazwę studium ludzkich zachowań.

Książka, do której można powracać (znalazłam w niej bilet ze stołecznej komunikacji miejskiej z 2009 roku).

Książka z mojej półki.



Jak trudno jest zrozumieć dojrzewającego nastolatka, kiedy burza hormonów, otoczenie i nastroje wyzwalają w nim nieprzewidywalne reakcje, powinien wiedzieć każdy rodzic. 
Jednak nie każdy musi sięgnąć po książkę pt. "Zrozumieć Amelię". W moich dłoniach znalazła się z ciekawości, ponieważ jako thriller psychologiczny wzbudziła ciekawość zapisu. 
Książka wciągająca, którą czyta się szybko, poznając amerykańskie realia szkolnictwa prywatnego i to co się z tym wiąże. 
Powieść to nie tylko świat nastolatków, to również problemy dorosłych, którzy też popełniają błędy i jak się potem okazuje skutkujące tragicznymi zdarzeniami.


"Wyobraźmy sobie raz jeszcze, że życie to ciało stałe, w kształcie kuli, które obracamy w dłoniach. Wyobraźmy sobie, że dostrzegamy przejrzystą, logiczną historię (...)"
Virginia Woolf - "Fale"


piątek, 26 sierpnia 2016

Powrót Na romantyczną nutę



I znowu marzę

ale tylko o jesiennej aurze, chłodnych muśnięciach
wiatru penetrującego myśli, gotowe do odlotu
z klekotem, że powrócą na wiosenne przesilenie.
Doskonale wiem, że…tamte wiersze z widokiem

na lepszą jaźń, trącały z wydźwiękiem przepływy
nie tylko powietrza, a całej reszty, bez której
miotam się pomiędzy czasowym zawieszeniem
a bólem rozrywającym skronie zbyt realnie.

2016.08.26

Barbara Zofia Chomko

środa, 24 sierpnia 2016

Powrót Na romantyczną nutę



Wyglądam innych obrazów

bo te zakodowane Od świtania do nocy
lgną do melancholii jak świetliki do siebie.
pomiędzy drzewami gaszą namiętność,
na krótko przed kolejnym rozbłyskiem.

w tanecznym szale transmitowanego
pożądania, wysyłanych sygnałów,
malują świat promienniej i jaśniej
w miejscach nieudostępnionej treści.

2016.08.24

Barbara Zofia Chomko