wtorek, 7 sierpnia 2012

Tristan i Izolda - film z mojej półki.

Wczoraj sięgnęłam na swoją filmową półkę, ale gwałtowna burza i brak prądu uniemożliwiły mi dokończenie tego, co zaczęłam oglądać.

Filmem, który zgłębiłam dzisiaj do końca jest opowieść o zakazanej miłości Tristana i Izoldy. Czasy średniowieczne, pełne nienawiści, walk, brutalności, grubiaństwa i wszechobecnego dążenia do władzy, napawały przygnębieniem, że okrucieństwo, zazdrość niejednokrotnie było drogą do manipulacji i osiągnięcia nikczemnych celów. Jednak fakt, że mimo wszystko miłość ukazana w całej swojej okazałości wyrzeczeń i pragnień również stanowiła sens życia, wywołał lekkie ciepło, burzone podłymi, podstępnymi krokami innych bohaterów. Ludzie byli i są różni. Na przełomie wieków w człowieczeństwie nie zmienia się nic, prócz prowizorycznej ogłady, mniej lub większej swobody obycia i rozwoju techniki, przystosowania społecznego do panującej rzeczywistości, ale człowiek jako istota średniowieczna, bądź ówczesna wciąż potrzebuje miłości, bliskości, pragnie być potrzebny i rozumiany, mimo swoich małych lub większych egoistycznych zapędów.
Opowieść - legenda wzruszyła mnie dogłębnie swoim przekazem, w którym króluje potęga miłości, a obok cierpienie, lojalność, wyrzeczenia, pięknie cytowane słowa, łzy bezsilności. Reasumując jest to wielki pokład emocji i małych lub wielkich przekazów dla tych, co chcą coś z wyczytać z podanej treści.

Izolda - piękna, złotowłosa dziewczyna, wrażliwa, czuła, troskliwa, delikatna i subtelna, ale pomimo kruchego wnętrza, silna zewnętrznie. Od dziecka skazana na ojca despotę, zawziętego i władczego człowieka, który właściwie traktował ją jako przedmiot do przetargów i podstępnie prowadzonych wojen. Pokochała Tristana od pierwszego wejrzenia. Lecząc go i ratując z opresji narażała swoje życie, którego nie zawahałaby się oddać, byle tylko być z ukochanym. Dla niego również godziła się na dzielenie życia z innym człowiekiem, wobec którego Tristan okazał lojalność, kiedy dowiedział się, że musi oddać swoją najukochańszą niewiastę pod skrzydła człowieka, którego również darzył uczuciem.



Tristan - mężny i urodziwy młodzieniec, którego dzieciństwo skończyło się wraz ze śmiercią jego rodziców. Mając w sobie pokłady dobrego ojcowskiego wychowania wiedział, że kobietę uszczęśliwi mały drobiazg. Pierwszą bransoletę (własnoręcznie zrobioną) założył na dłoń swojej mamie, a potem kobiecie, którą pokochał silną miłością. Miłością, która przysporzyła mu wiele bólu i z którą odszedł z życia na zawsze. Był silnym i upartym wojownikiem. Gdyby nie Mark zginąłby wraz z rodziną, dlatego swojego wybawiciela kochał jak ojca. Był lojalny i uczciwy do momentu, kiedy nie umiał stłumić pożądania, jakie wzbudzała w nim Izolda. Mimo, iż czuł, że nie powinien obcować z żoną Marka, nie mógł zaprzestać jej kochać, bo była jego miłością, spełnieniem i wszystkim czego pragnął. Z zaciśniętymi zębami przyjął karę, jaka go spotkała, bo wiedział, że Mark również pokochał Izoldę. Dzięki temu, że Mark zrozumiał, że ta para pokochała siebie wcześniej niż on Izoldę, okazał się niezwykle wyrozumiałym i wrażliwym człowiekiem, który wybaczył im potajemne schadzki i dał wolność z możliwością bycia razem.
Film uświadamia to, o czym każdy wie, że życie to ciągła walka o byt na ziemi i podejmowanie wyborów - trudnych i nie zawsze w zgodzie z tym co w nas, ale nade wszystko to nauka, że czerpanie choćby chwilowych uniesień z bycia człowiekiem o dobrym i kochającym sercu daje więcej szczęścia niż nieczułość zacietrzewienie, jakie niósł w sobie ojciec Izoldy.


Tristan i Izolda - to dwoje ludzi, których zdarzenia w ich życiu pozbawiły szansy na bycie ze sobą dłuższe niż tego oboje pragnęli.


"Nie wiem czy życie jest silniejsze od śmierci, 
ale miłość była silniejsza od obu."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Napisz coś od siebie.