piątek, 20 lipca 2018

Z rymem.



 Analityczka


I na co liczyła w przypadku pomyłki,
w bezimiennym stadium, zupełnie nie w porę?
I po co czekała, żeby sen się ziścił?
Przecież była tylko cyfrowym wytworem.

Dostała dwa słowa ‒ na odczep, bez serca ‒
ciemną stronę tego co razem z gwiazdami
i taka ją trapi prześmieszna refleksja:
że czasem  nie warto walczyć z przeczuciami.


2018.07.19

wtorek, 10 lipca 2018

Wiersz (VIII)

Marzycielka


Od zawsze z poetyckim uniesieniem
toczyła walkę, by nie spaść z obłoków,
kiedy pociągała. Przywiązana do słów
i tanecznych kroków pomiędzy życiem.

Wpisana w przemyślenia krążyła złudzeniem,
że może tak jak kiedyś odnajdzie siebie
pośród siedzących z oparciem, by rozbujane
plecy nie ucierpiały odchyłem od rzeczywistości.


2018.07.10


czwartek, 5 lipca 2018

"Rok we mgle" - Michelle Richmond



Powieść, która trafiła w moje ręce dzięki Wydawnictwu Otwarte, to trzymająca w napięciu historia opowiedziana przez główną bohaterkę Abigail (Abby) ‒ kobietę, zdawałoby się szczęśliwą, będącą w związku z mężczyzną mającym sześcioletnią córeczkę ‒ Emmę. Relacja między Abby a Emmą rozwija się bardzo dobrze. Emma potrzebując matczynej opieki przywiązuje się do opiekunki. Abigail odkrywa w sobie instynkt macierzyński i mimo wielu przemyśleń ‒ o tym czy podoła tej roli, czy się z niej wywiąże ‒ jest całkowicie przekonana, że obdarzyła miłością nie tylko ojca dziecka, ale również i jego córeczkę. Będąc  w pełni zaangażowana w opiekę nad Emmą, zabiera ją na spacer brzegiem oceanu i właśnie w tym miejscu dziewczynka znika ‒ zupełnie tak, jakby rozpłynęła się w gęstej mgle.
Kiedy do zszokowanej Abby dociera co się stało, jej życie zmienia się diametralnie. Zrozpaczona utratą dziecka, które pokochała jak własne, borykająca się z poczuciem winy, nie otrzymuje, tak bardzo ważnego wsparcia od Jake’a ‒ ojca Emmy, a nawet domyśla się, że zaczyna tracić jego miłość.
Jak potoczyły się losy Abby i Jake’a, czy odnajdą Emmę i utworzą szczęśliwą rodzinę? O tym warto przeczytać samemu, ponieważ zakończenie potrafi wywołać wielką burzę w umyśle, a nawet łzę. Tylko zgłębiający treść powieści czytelnik, będzie w stanie zrozumieć ile wysiłku, samozaparcia, pracy nad sobą, walki, determinacji, a niejednokrotnie zwątpienia, braku wiary ‒  bądź nagłego jej odzyskania ‒ kosztuje kochającego rodzica, skazanego na poszukiwanie swojego zaginionego dziecka.
Opowieść Abby, to nie tylko skrót wydarzeń towarzyszących jej przez rok poszukiwań Emmy, ale to również studium psychologiczne, w którym przeszukiwanie pamięci, ośrodki odpowiedzialne za pamięć ‒ długotrwałą, krótkotrwałą ‒ zgłębianie wiedzy o funkcjonowaniu umysłu, przy tak drastycznym wydarzeniu staje się bardzo znaczące. Dzięki temu dowiadujemy się wiele o bohaterce, o jej przeszłości, związkach, potrzebach, relacjach.
Abby analizując samą siebie usiłuje zrozumieć ‒ dlaczego była zdolna dopuścić do tego, by mogło zaginąć dziecko ‒ usiłuje odnaleźć w pamięci trop, który pozwoliłby na odnalezienie Emmy. Nasza bohaterka ukazuje czytelnikowi fakt, że pomimo tego, iż nie była rodzoną matką dziewczynki, to postąpiła dokładnie tak, jak każda kochająca matka, która zrobiłaby wszystko ‒ łącznie z cofnięciem czasu ‒ byle tylko nie stracić Emmy z oka, byle tylko dziewczynkę odnaleźć.

Z powieści dowiadujemy się o przerażającej liczbie zaginięć dzieci, które nigdy nie zostają odnalezione, a jeśli już to w większości są to przypadki śmiertelne; o grupach wsparcia, o zaangażowaniu innych w poszukiwania, które po upływie pewnego czasu zostają przerywane, tak jak śledztwa, kiedy mimo nieodnalezionego ciała uznaje się dzieci za martwe. Zatrważające jest to, jak wystarczającą jest tylko jedna chwila nieuwagi, parę sekund spuszczenia dziecka z oka, by przez najbliższe miesiące, a nawet lata poczuć, że życie legło w gruzach i utraciło sens, i jak trudno jest potem ten sens odnaleźć.

wtorek, 3 lipca 2018

Wiersz (VII)

Uniesiona


Dokleja się do kalendarza w miejscu zerwania
kolejnej sceny, bo życie z teatrem wymaga
kreacji, a jej ciągle pognieciona, zawisła w poczekalni.

Przywdziewając kostium, z maską iluzji stworzy
potencjalną wersję samej siebie w ramionach emocji.
Zanim spadnie zgnieciona, zaszeleści tańcząc

z oddechem wiatru i gonitwą myśli zza okna.
A potem poddana rytmowi pozwoli muzyce
wypełnić, nocnym rozpisaniem, pędzący umysł.


2018.07.03



czwartek, 28 czerwca 2018

Taka dzisiejsza poetycka pełnia księżyca

Pełnia


podglądałeś co robię
księżycu
niedyskretnie tej nocy
gdy spałam
ja niewinnie
wierciłam się w łóżku
nie pamiętam
czy śniłam
czy drżałam

nagle oczy
podniosłam do nieba
przerażona jasnością
rozmarzeń
nie schowałeś się
mały urwisie
wciąż patrzyłeś
z podziwem
na twarzy

na zaspane
zapuchłe powieki
na szerokie
iskrzące źrenice
w blasku ciebie
boginią się stałam
z kokieterii tych
myśli się wstydzę

przyciągałeś mnie
wzrokiem do siebie
byłeś ciepły
choć zimno poczułam
brakowało mi męskich
twych dłoni
chyba radość
patrzenia popsułam

odwróciłam spłoszone
złe myśli
ty jaśniałeś
wciąż nieugięcie
wyszeptałam
cichutko do ciebie
czułe słowa
magiczne zaklęcie

nie uciekłeś z rumieńcem
w ciemności
byłeś blisko
a chwila wciąż trwała
obudziłeś pragnienie
miłości...

nuta smutku
gdzieś we mnie
została




(Wiersz ma jedenaście lat.)

Tu posłuchałam o dzisiejszej pełni księżyca.

Wiersz (VI)


Schowana


Pomiędzy splotami ścieżek, na ławce wspomnień
zaszeleści stroną ze słowem, że oczarował na tyle,
by wskrzeszała każdą myślą te wyobrażone
momenty, kiedy wspólne kroki cieszyły.

Otwarta powieść niesie coś więcej niż treść wartą
zobrazowania, bo w głębi zatrzymuje na długo.
Tyle stron, ile westchnień zdołała pochwycić
w dłonie przywarte do ust, by z krzykiem

nie przywoływać, tego co oddalone na zawsze.
W rozproszeniu pokręci głową, ale w ramionach
marzeń chce doczekać tych spojrzeń, których
zobaczyć nie zdoła bez wzajemności.


2018.06.28


Wiersz (V)


W tym samym położeniu


Zawiesza spojrzenie w błękicie
czując, że zgubiła nie tylko duszę,
ale i wpasowanie w miękką myśl,
że nadal łącząc słowa, będzie czytelna.

W takim bujaniu obłoki wydają się być
oazą szczęśliwości, do której zmierza
tanecznym rytmem uniesienia.
Jakby nie patrzeć, to fakt, że wieczne

poruszenie napędza do zwielokrotniania
doznań, o jakie uprasza przemijanie,
jest niezaprzeczalnym środkiem poetyckiej
imaginacji i wewnętrznej szarpaniny.


2018.06.28