piątek, 19 sierpnia 2016

Jestem na tak


Parę dni temu, wieczór spędziłam z filmem: "Jestem na tak". Obejrzałam go ponownie i jak zawsze z tą samą dawką sympatii do Jima Carreya, który jest i będzie tym ulubionym.
Film jako historia niesie nie tylko uśmiech, ale i trudne sytuacje z życia, w których niejednokrotnie uczestniczy wielu ludzi. Podane w formie komediowej łagodzą odbiór i nie uwypuklają problemu na tyle, by stał się mocnym akcentem. Nawiązanie do samodoskonalenia siebie bez negacji pokazuje widzowi, że życie jest po to, by czerpać z niego tyle ile się da.
Ja jestem na tak, dla filmu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz