poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Zanim się pojawiłeś


Film, który zanim pojawił się Poniedziałek wypełnił mi nocną, niedzielną ciszę, na pewno jest filmem z mojej półki. Zważywszy, nie na późną porę, ale na treść, jaką nie dało się wchłonąć bez chusteczki, czuję że moje emocje pełne są mieszanych odczuć. W pełni rozumiejąc decyzję młodego, sparaliżowanego mężczyzny nie do końca się z nią zgadzam. Jednak przyjmuję ją ze świadomością, że by móc jakkolwiek wypowiadać się w tej kwestii, należałoby być w ciele, które uwięzione, bez szansy na poprawę ciążyło bardziej niż świadomość utraty życia.

Ten niełatwy temat w połączeniu z wątkiem miłości, która zbliżyła do siebie dwie różne osobowości, nadaje klimatu lekkości w przyswajaniu treści.
Potraktuję ten wątek raczej bajkowo. Jak opowieść o bogatym, wspaniałomyślnym księciu i trochę sfiksowanym kopciuszku o wielkim sercu.
Do kwestii materialnej i statusu niepełnosprawnego człowieka, nie będę się czepiać. 

Zanim sięgnęłam po film, miałam przeczytać książkę, która wpadła w moje dłonie w Sobotę, ale pokusa szybszego zgłębienia treści była silniejsza i tak oto znam już wersję kinową. Mimo tego zapewniam Was, że teraz wczytanie się w książkowy przekaz jest jeszcze bardziej motywujące niż było.
Zachęcając Was do obejrzenia, nie napiszę nic więcej, a szczegóły z tej opowieści, które były znaczące pozostawię sobie. Być może wrócę do nich, kiedy przeczytam książkę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz