niedziela, 4 września 2016

Książka z mojej półki (czytana w 2011).



Książka pt. „Kochałem ją” autorstwa Anny Gavalda, to wielka refleksyjna całość, nie wolno potraktować jej bez głębszej analizy i tego co autorka chciała przekazać czytelnikowi, a chciała wiele. Zostawiła czas na wyciągnięcie wniosków i zastanowienie się nad tym, jak niejednokrotnie w życiu marnujemy czas szczęścia, wręcz je odpychamy kosztem cierpienia, które niosą przyzwyczajenia, stereotypy i strach przed... m. in. środowiskiem i czymś nowym, które wzbudza przerażenie, paraliż i jednocześnie przyciąga.
Oczywiście głównym wątkiem jest miłość, która rodzi się nagle i niespodziewanie, wtedy kiedy już połowa życia, tak jakby, została zapisana innymi treściami.
Zwierzenia starszego mężczyzny mają podwójne, a może i potrójne znaczenie. Droga, jaką podążył, by ulżyć synowej w cierpieniu, bądź dopomóc w zrozumieniu, tego co ją spotkało jest niezłym terapeutycznym środkiem w sytuacji, kiedy nie potrafimy zrozumieć dlaczego nagle zostajemy sami.
Nie chcę opowiadać całej treści, bo w tym tkwi sedno, by samemu ją przyswoić i zrozumieć. Jest pisana z perspektywy kobiety, jej odczuć i przeżyć. W trakcie czytania dowiadujemy się wiele o psychice człowieka, jego słabościach i ułomnościach, które skrzętnie ukrywa pod powłoką obojętności, a wręcz oschłości. Czerpiemy też naukę, że nie należy uciekać od tego, co daje życie, gdy niejednokrotnie wybieramy pozorne lepsze zło, niosące tylko destrukcję i apatię, ale również, że pewne nasze doświadczenia, które przekazujemy pokoleniom mają sens i wielką wymowę. Jednak czy pokolenia to zrozumieją zanim będzie za późno, zależy tylko od nich i ich punktu widzenia.
Właściwie, to co piszę w temacie książki, to raczej moja rozmowa ze sobą, bo tak wiele przemyśleń wzbudziła i mogę powiedzieć, że właśnie tym się obroniła, że jest wskazówką, ma sens, przesłanie i jest prawdziwa.

Została przeze mnie głęboko odebrana, ale każdy ma prawo do swojego odbioru. Ja zachęcam do tej lektury, bo czas z nią płynie i nie nudzi.

"A przecież to było takie proste! Wystarczyło wyciągnąć rękę. Reszta ułożyłaby się sama, w taki czy inny sposób. Przecież wszystko się jakoś układa, gdy ludzie są szczęśliwi, nie uważasz?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz