sobota, 3 września 2016

Książka z mojej półki.


Po zrozumieniu Amelii i jej losów, moje serce chwilami się ścisnęło, ale wciąż bijące pobudziło dłonie do sięgnięcia po "Arytmie" - pakiecik opowiadań, które pisane językiem ulubionego autora J.L. Wiśniewskiego przyswoiłam szybko.
Każde szczególne, wymowne i przemawiające dogłębnie.

"Łóżko" - "Położyła głowę na błękitnej poduszce. Zamknęła oczy i cierpliwie czekała. Na dźwięk dzwonka u drzwi, na sen, a może na miłość..."

"Ranking emocji" - "Najdroższy, to mój pierwszy ze wszystkich ostatnich listów do Ciebie..."
                              "Listy... Wiesz że uwielbiam listy, chociaż nie napisałeś do mnie żadnego."

"Arytmia" - "Czasami na moment jego oddech przyśpieszał i wargi rozchylały się lekko. I wtedy chciałam być w jego głowie. Wtedy najbardziej..."


"Test" - "Obszary odpowiedzialne za pamięć, przetwarzanie obrazów i dźwięków, za tożsamość, za logiczne myślenie były całkowicie zaciemnione, tak jakby zupełnie wyłączone."

"Niewierność" - "Nie mogła zasnąć. To już kolejna taka noc."


"O kłamstwie" - "To nieprawda, że pierwsza jest najważniejsza. To wymyśliły zazdrosne i zawistne pierwsze miłości. Dla mnie najważniejsza jest zawsze miłość ostatnia."


To tylko (albo nie tylko) fragmenty, które przywołałam. Każde opowiadanie niesie opowieść, którą śmiało nazwę studium ludzkich zachowań.

Książka, do której można powracać (znalazłam w niej bilet ze stołecznej komunikacji miejskiej z 2009 roku).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz