sobota, 24 czerwca 2017

Dziękując za pamięć piszę..





Za czterdziestym ósmym zaułkiem

nie schowam marzeń, bo najwidoczniej chcą pozostać
na kolejne zmagania w drodze do zamknięcia księgi.
Z każdej strony czuję powiew minionych, by słowem
dać wyraz bardziej twarzowym myślom, że mogę,

tak samo jak przedtem, ubarwiać i żyć złudzeniem
niezmiennej ochoty na popełnienie kolejnych wersów.
W większym zmęczeniu i z mniejszym napędem
przysiadam ponad tym co przytłaczając marszczy

zawieszając tymczasowe wzloty, by nie marnotrawić
tykającego ustrojstwa z wlekącą chęcią na pociągnięcie
choćby w jedną euforyczną eskapadę w pełni uśmiechu.
Z każdym przebłyskiem świadomości, że już tylko

dwadzieścia cztery miesiące oczekiwań do połówki
bez wskaźnika zawartości mocy, lubię być w zasięgu
tych co życząc dodają kolorytu, poszarzałej cerze,
i tanecznego animuszu, trzeszczącym i łupiącym do rytmu.


2017.06.24

2 komentarze: