niedziela, 9 lipca 2017

Niedzielnie dla zdrowotności i poprawy nastroju :)

Oczarowana piosenką, jakże pasującą do mojej powieści "Wybrani", i głosem Jana Traczyka ośmielam ją sobie przygarnąć... 

cyt.: "Siedząc wpatrzona w widok szumiących liści rozpamiętywałam niedawną zaskakującą wymianę zdań pomiędzy mną i Arturem, oczywiście zarzucałam sobie nieudolność rozumowania, dziwnej interpretacji, ale to wszystko było spowodowane lękiem, o którym już zdążyłam napisać na początku rozdziału, bo było to naprawdę bardzo trudnym do ogarnięcia czasem mojego wewnętrznego zagubienia. Życzliwość Artura była widoczna, wręcz pożądana, ale bałam się uwierzyć w to, w co tak bardzo chciałam uwierzyć, a mianowicie w to, że Artur lubi mnie bardziej niż myślę.
– Znowu podsycasz swoją chorą wyobraźnię, Emilio – usłyszałam wewnętrzny głos i posmutniałam, bo wolałabym, by to podsycanie było prawdziwym zaistnieniem mojej osoby we wnętrzu Artura, ale moje wnętrze kolejny raz wbiło mi szpilkę: – On jest twoją halucynacją, wymyśliłaś go sobie po to, by istnieć, może już czas przestać tworzyć te obrazy?
Poczułam bunt i sprzeciwiając się podszeptom wrzasnęłam: – Nie!!!

W tym samym momencie, momencie okrzyku, poczułam wzrok na sobie i oniemiałam, bo to, Arti uśmiechał się z daleka, a to co uczynił upewniło mnie w tym, że nigdy nie przestanę o nim marzyć i choćbym miała do końca swoich dni żyć tylko złudzeniami, że on mnie przytuli, to będę żyła w nadziei, że któregoś dnia usłyszę bicie jego serca."



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz