poniedziałek, 17 lipca 2017

Pochorobowe takie tam i tu.

Nadszedł czas oddechu od całonocnych porywów i zrywów, a nawet "jazgotów" męczącego upiora zwanego kaszlem. Ale tak jak nie wszystko całkowicie odchodzi, to i kaszel jeszcze daje znać o sobie.
Szkoda że tylko on, tak mnie sobie ulubił...

Wybiegając w arkana mojej powieści "Wybrani", ośmielam się zacytować:

"Tak bardzo tęskniłam za nim, jego spojrzeniem, w którym gubiłam się całkowicie i odnajdowałam rozkosz, ale na dźwięk słów:
„ Chcę zaśpiewać piosenkę, która byłaby tylko nasza, lecz wyśpiewałem ją dla innego serca i chcę płakać, pragnę się zakochać, ale wypłakałem wszystkie moje łzy podczas innej miłości, innej miłości…”2 – rozpłakałam się.

Właściwie do tej pory nie dopuszczałam do swojej świadomości, że przecież Artur mógłby być zakochany w innej kobiecie, bo tak naprawdę wiedziałam o nim tyle, co zdołałam zaobserwować i wyciągnąć z tego jakieś wnioski. On sam nie był wylewnym rozmówcą, a nasze kontakty ograniczały się do chwilowych rozmów i moich wizji, które kreował stęskniony umysł, a fakt, że już kiedyś łączyło nas coś więcej, był tylko w mojej pamięci, ale z drugiej strony, może to właśnie ta tęsknota, za przeszłą miłością do innej kobiety, wyrażona głosem Artura, była tęsknotą za mną? "


Już wiem, że i moja bohaterka Emilia chciałaby usłyszeć takie słowa... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz