Naręcze parasomnii


"Would you rise up, come and meet me in the sky?"



@
  |/
\|
 |





Do rzeczywistości

prowadzą kolczaste, gdy z głową w chmurach,
w rozkwicie myśli śnią jawniej.
Dosięgam nieporozumień łapiąc momenty
zwiewającego napięcia, bo w mgnieniu oka
nie przystoi żyć łudzącym prawdopodobieństwem.

A jednak widoczna nostalgia graniczy z cudem,
że wyścielona, aksamitnym czasem, ścieżka
nie zniknie wraz z wierzgającym popędem
do iluzorycznego wskrzeszenia
otwarcie skrytych pragnień.


2017.01.24

@@@


@
  |/
\|
 |





"I should never be alone
my tenderness turns into snow
everything is white and flows"


@
  |/
\|
 |


Mimowolnie

poruszam opuszczoną w białej rozsypce.
 Pomiędzy jednym krokiem a drugim
tworzą się słowne kurhany. A potem
wynurzeniom nie ma końca, ale z nastrojem
nie da się polemizować, kiedy w zapomnieniu
buty wytrąca z równowagi.

Nie popędzając wskazówek osiągnę
stan bez żadnego uniesienia powiek,
bo tylko w sennym widzie mogę poczuć zapach
odurzającej chwili pełnej lekkości
i odchyleń od normy, 
i to w zupełnie innych barwach.

2017.01.25


@
  |/
\|
 |


"Undefined, spiraling out of touch
Forgot how it feels"

@
  |/
\|
 |



Powracam

słowem do wypełnienia umysłu, bo w braku 
równowagi chemicznej wszystkie czynności prowadzą
do zamyślenia nad granicą sennego przenikania
aż do stanu przebudzenia.
Automatyczne przeszukiwanie do początku
idzie według schematów, a mimo to
wyprowadzam z równowagi każdą senną wizję.

I wtedy burzę poukładaną w spokoju
cielesną powłokę przewodząc impulsywne
odreagowania, że znowu w niepamięci.
Otwarcie zastygam nad początkiem kolejnego 
dnia, w którym potargana
wygładzam nie tylko zmarszczone oblicze,
ale niepokojące niewyspanie.

2017.01.28




@
  |/
\|
 |


"It doesn't matter where we go
It's all I want, it's all I know
This feeling's never ever getting old"

@
  |/
\|
 |



I uciekam

 w wyśnione, bo tam błękitnieje płócienny czas
na kolejną grę zmysłów. Nieśmiało
przysiadam obok uśmiechu, który wypełnia schowaną
w miłości aż do rozkoszy zaistnienia.
Mimowolnie trzepocząc marzeniami unoszę wzrok,
by zatrzymać, kiedy nagle opuszczona
przebijam mgłę rozpaczy i szukam aż do świtu.

Tam też  mam poczucie, że już zawsze
i nienamacalnie przewrócę oczami, by chłonąć
każdy szczególny moment połączenia,
a potem w rozbudzeniu, pragnąc więcej, czuję
poranne zawroty kolejnych godzin
z upływających lat walki z obłędnym przenikaniem
do wzruszeń, że mimo wszystko jestem...

2017.02.10


@
  |/
\|
 |



"That your mind has been with me all night"

@
  |/
\|
 |


W sen

 zabieram najcieplejsze, by na kruchym postanowieniu
trwać dopóki potrafię marzyć o tym, że istnieje,
mimo sztywnej pozy, świat, w którym poruszam.
W mglistym transie układam herbaciane
spoglądając, jak dawniej, ponad ukłucia,
że już nic obudzi, bo tylko Niebieski
wzniecał i uskrzydlał myśli.

Nie wątpię tylko chwilami, bo każda inaczej
rozchyla czasowe zawieszenie na aksamitnej powłoce,
gdy wokół śnieżny pył iskrząc przypomina
blask dni pełnych radosnej barwy na twarzy.
Zamierając przenikam do miejsc, 
gdzie dziwnie poruszona mogę wszystko
i nic... z pociągiem do treści.

2017.02.11


@
  |/
\|
 |


"I'll find a way to get to you"

@
  |/
\|
 |


Obudzona

 za wcześnie szukam płomiennej wizji pośród aromatu
półsennych rojeń, bo one niepisane odkąd słowem
łączyłam wyobrażenia, by uwierzyć, że istnieją.
Przemijam jak dni pełne oczekiwań 
i nie umiem odnaleźć wyśnionej nadziei, że przecież
tylko nadmiar trosk i kilogramów ciążyć winien najbardziej.
A jednak... mimo wszystko brakuje
splotu spojrzenia, że jeszcze dałoby lekkość i chęć, by istnieć.

Oderwana od marzeń błądzę pomiędzy chodnikami,
by z śladem wewnętrznych pragnień współistnieć z życiem.
Trudny to czas nocnych porywów i walki z czasem,
napędzającym do zgnuśnienia, kiedy ból przerasta spokój.
Tylko w tunelu prowadzącym w nieznane znowu rozkwita
myśl, że o kilometry przestrzeni ocieram się i łaszę
do ramion nienamacalnego kochanka.

2017.03.22



@
  |/
\|
 |


"Closer to me"

@
  |/
\|
 |


Wyobraźnia

 jak moc sprawcza pozwala na płynne przejścia
pomiędzy śladami bliskości, kiedy mogłam wierzyć,
że najpiękniejszy rytualny zapis się wypełni.
Codzienność nie doświadcza niecodziennego
dawkowania w muzycznym zawirowaniu,
dlatego z naciskiem przenoszę spojrzenie
w inny świat, bo tam już nic nie rozdziela.

Z północą pośród liter jest tyle znaków,
ale żaden nie wskazuje miejsca na wspólne myśli,
że nawet w deszczu wspomnień
jest wspaniale, bo jednostronne wybiegi do miejsc
trzymają w tym samym punkcie odniesienia porażki.
A jednak nieustanie czuję przyciąganie
do tworzenia nowego języka wypowiedzi
pomiędzy milczeniem scalającym chwile.

W rozpadzie najtrudniej pozbierać ułamkowe
rozterki, które we wspólnym mianowniku dodają 
rozczarowań. Dlatego omijam i powracam
do czasu wyśnionej ścieżki z gwałtownym przebudzeniem
z zapadającym w umysł na tyle, by pozostał
tylko moim ucieleśnieniem wizji,
bez której życie wymaga odwagi.

2017.03.23

@
  |/
\|
 |




"Touch"

@
  |/
\|
 |




To tam gdzie...

 wybiegam śniąc o ścianach. które nie istnieją,
a wtedy pozwalam sobie na więcej rozluźnienia.
W oszołomieniu tracę stabilność, ale nie napięcie
i dlatego często błądzę szukając tego samego
dnia, w którym czekałam na splot złudzeń,
że dotknę.

Poruszona potrafię wybiegać w przeróżne ścieżki
umysłu i szukać tego, który w zachwycie
przeistaczał w bajkę każde spojrzenie.
Nieodgadnione pragnienia jawnie rozpraszały,
nawet mgliste wyobrażenia, kiedy schowana
mogłam doświadczać i nie spisywałam na straty,
ale ku pamięci, że warta uczuć, jak chwila 
widziana z perspektywy zakochanych oczu.

2017.03.25


@
  |/
\|
 |



"Tango In Night"

@
  |/
\|
 |






W tangu

 wewnętrznej walki robię kroki w przód i w tył,
bo kiedy cofam napięcie lgnę do iluzji, że mogę być.
Na przekór rozumowi zatracam stabilność na momencie
przejścia z zachłannej wizji do subtelnej myśli
i wtedy oboje splatamy pożądanie tej samej chwili.
Gdybyś szukał to zaiskrzę, bo wciąż podtrzymuję
świadomość gotową na zatracenie.


Noc jak partner prowadzi do łóżka, a w nim
bezwolnie poddana melancholii czekam
na kolejne kroki, których nie opanuję bez pomocy
tych samych śladów z nadzieją na zrozumienie.
Taniec ze słowem na ustach wyzwala treść,
a mimo to układam tylko zdania
w taktownej oprawie i z uchyleniem od obowiązku
bycia gotową na więcej.

2017.03.26






@
  |/
\|
 |


"Bezwładnie"

@
  |/
\|
 |


Zatracam

 przynależność do marzeń, o tym że wyłowiona
mogłabym dalej opływać poczuciem bycia
czytaną aż do utraty tchu.
To takie ważne, by wiedzieć więcej niż nic,
a jednak w pustce dryfuję uniesiona,
bo nieustannie w tej samej częstotliwości
nie mogę spotkać minionej chwili.

W położeniu sennej agonii wyrywam się z nurtu
rozmyślań i gwałtownie powracam,
by być dobrą nowiną o szczęśliwym początku
kolejnej opowieści nie sięgającej dna.
Bo na co komu zatęchły widok, który budzi
gwałtownym zrywem i lękiem,
że upadek może rozbić na tyle, by wszystkie 
zapisane podszepty przepadły.

2017.04.08


@
  |/
\|
 |


"Just look at me to know that I do
Look at me to know that it's true"

@
  |/
\|
 |


Teraźniejszość

 by nie bolała, jest pełna ułudy, że wykreowany
wciąż istnieje z chęcią na kolejne spojrzenia.
Podświadomie wkraczam w stany zawieszenia,
by poczuć rozbujaną jaźń, kiedy kreowałam wiele,
a nawet więcej wyśnionych wizji.

Ponadczasowym tunelem mkną dźwięki
pełne wiosennego zimna, które przygarniam,
bo tylko ono przylega nie rozgrzewając.
Za wiele wyobrażeń przemaka wzruszeniem
ramion, że nie w porę przyszły, ale z uczuciem,
które gdzieś tam nadal walczy z czasem.

Powłoka zewnętrznych dylematów
zmienia się - starzeje, a mimo to wciąż pragnę być.
Nie wiem nic więcej, niż wiem, a i tak
zatrzymuję więź pomiędzy dniem a nocą,
bo tak ważna stabilność jak monotonia
wyzwala łamanie głowy nad głupotą, 
że mimo wszystko kocham realne urojenia.

2017.04.23



@
  |/
\|
 |


"Love me now and again, whoah"

@
  |/
\|
 |


Powracając do wspomnień

 widzę minione w sennej poświacie zamglonych oczu,
trochę zmęczonych od ciągłego skupienia na tym samym
punkcie zawieszenia, że niepotrzebna nikomu.
Gdyby znowu mieć lata beztroski i obłędne myśli
mogłabym zatopić w szaleństwie każdą upływającą
sekundę, ale mając ograniczenia tkwię
pomiędzy i tylko czasem wyrwana dźwiękiem
wystukuję te same rytmy pobudzenia.

Dlaczego będąc w tamtej skórze nie napotkałam
tak silnego przyciągania, w którym miejsca
starczyłoby dla obojga?
Jednak i w tamtej epoce nie dosięgnęłabym ramion,
bo wciąż zbyt mała, by istnieć w świecie umysłu,
o którym pozostało marzyć.
W surrealistycznym świecie mogłabym być
bardziej świadoma siebie, a teraz w trwającej niepewności
jestem pewna, że nieodnaleziona
pozostanę na zawsze bez czasu na wyłączność.

2017.04.23


@
  |/
\|
 |


"Rescue Me"

@
  |/
\|
 |



Tworzę

 epizodyczne chwile szczęścia, że zaistniało
pomiędzy dwoma brzegami trotuarów wydeptanych
spojrzeniem z zamglonej półki zwierzeń.
Na czas świętowania trzymam w dłoni
upajając się szelestem ponumerowanych rozdziałów,
by połączyć chociaż raz w te same pragnienie
bycia bliżej niż tuż obok.

Takie książki nie powstają na zamówienie,
ale nie zawsze trafiają tam, gdzie ich miejsce.
To tak jak ze mną, gdy trafiona chowam
w sobie każdy moment niepisanej rozterki,
że rozdzielona otwarcie muszę zamykać 
świat, w którym zaistnieć znaczyło żyć.

W tak dziwnym położeniu nie przychodzi kolejny sen,
a ja boję się, że tylko tam mam swoje miejsce,
bo nie wybrana, nadal czekam...
choćby na jeden uśmiech od losu,
że w szeleście kartek jest coś więcej niż słowa.

2017.04.23




@
  |/
\|
 |


"It's the same old feeling baby
It's so real
Deep inside my heart I know it's real

Say you'll never, never, never go away"

@
  |/
\|
 |


Kolejne wersy


 powstają pomiędzy huśtawkowym nastrojem
a euforią, że senne zapędy zamykają czas oczekiwań.
Nie ma dnia, by noc nie nadeszła wraz z poczuciem,
że zbyt dziwnie poruszam, ale tylko siebie.
I wtedy sięgam tam, gdzie nie sięga wzrok,
by jeszcze raz pozostać za szybą pełną nadziei
na powrót tej samej fali drżenia.

Nie pozwalam odejść żadnej sekundzie,
dopóki zmieszanie z jawą wybudza zachłannym
wkraczaniem na ścieżki, by wypełnić
umysł Pięknem, a wtedy... łapię się na dotyku
męskiej garderoby w ulubionym kolorze wspomnień.
Stojąc przed półką wypełnioną tym, co zawsze pobudzało,
czuję miękkość, o jakiej marząc gładziłam
nieświadoma tego co wokół.

Gdybym mogła położyć głowę na wyciągniętą dłoń
już nic nie wskazywałoby na rozczarowanie,
że tęskniąc nie istnieje w tym, który zaistniał
w pewnej niespodziewanej chwili,
jaką nieustannie przypominam każdą myślą..

2017.04.24



@
  |/
\|
 |




"I'm searching for something that I can't reach"

@
  |/
\|
 |


Zawsze 


 jesteś niewidzialny, ale w plecach odnalazłam
senne złudzenia, że jeszcze odwrócisz bieg zdarzeń,
by współistnieć z uśmiechem, za którym tęsknię.
Pod zamknięciem powiek jest świat,
 dający to co wyśnione, dlatego niespokojnie trącam
nutę nostalgii i nadziei, a ona niezwykle majowa
mruga błękitem bardziej niż czasowe przymrużenie oka.

Błądzę i nasłuchuję, ale tylko szelest myśli
przebiega przez ciało, kiedy znowu oddalasz kroki,
a ja, jak zawsze w napięciu, pragnę więcej.
Dlaczego skazana na inny scenariusz nie potrafię
przestać tworzyć nowego?

Wiem to tylko ja, której zabrano najcenniejsze pole widzenia
bezpowrotnie, ale wciąż powracam na tę drogę,
która wyścielona innymi śladami skrywa
historię pełną wzlotów do codziennych oczekiwań,
że znów oczarowana będę w stanie istnieć
zawsze po drugiej stronie.
2017.05.27



@
  |/
\|

 |


"You are the sun in my sky"


@
  |/
\|
 |


Z tobą

układam nocne marzenia, byś obudził promiennym
spojrzeniem, jak dawniej, kiedy poranki uskrzydlały.
Nawet za dnia śnię o każdej chwili wypełnionej wizerunkiem,
którym nasycona, pragnęłam więcej.
Tylko na chwilę wszystko staje się wyraźniejsze,
nawet ja, by potem w zamglonym widzie kontynuować
codzienne rytuały. Nie mogę przestać balansować
pomiędzy tym co jest a nie ma, bo wtedy
runęłabym w dół i w zapomnieniu
oddała ducha nic nie znaczącym godzinom.

Nerwowa aura życiowej ścieżki ustąpiła miejsca
wzlotom do zatrzymanych w kadrze uśmiechom
i znowu mam czas na wylewność.
Tylko czy poprzez to nie zatopię się bez reszty
w słowotoku, z którego i tak nie wyłowisz?
Nie znam odpowiedzi na to i wiele pytań,
które wiercą bardziej niż bolesne chwile pełne
niepewności i braku zrozumienia dlaczego nie mogę przestać...

Ale gdybym zaprzestała czyż wtedy nie utraciłabym
najcenniejszego porywu, z jakim spotkanie
wypełniło odwieczne poszukiwanie, przeszukiwanie,
miejsc, gdzie zawsze byłeś?
Od pierwszego wejrzenia intuicyjnie utwierdzona, że znam
przemierzałam epoki, by odnaleźć choćby skrawek
współistnienia z wyśnionym, który najbliższy myślom,
tak nagle, pozwolił na radość i smutek.

Nie masz mnie w pamięci, bo zatarte wspomnienia,
odżyły tylko we mnie, tej, która zbyt mała
chowa przed światem żywo hołubione pragnienia,
by pod powłoką znoszonej materii nadal rozkwitać.
I tylko w wyobraźni "Miasto szczęścia"* jest nasze.
 2017.05.28 


*@@@

@
  |/
\|
 |




"Love will strip you, leave you naked
Love is sexy, love is sacred"

@
  |/
\|

 |


Oddalonym

był i będzie każdy rozanielający widok, za którym
mogę tylko utyskiwać.
W błogostanie odwróconego Błękitu topiłam
najgorętsze porywy i płonąc skraplałam niepewność
na ile mogę zatrzymać oddech, by nie ulecieć wypuszczając 
pragnienie na wolność.

Najpierw śniłam tak zwyczajnie, że w chwili bezsenności
nie mogłam pojąć na ile objawienie mami prawdziwym
widokiem, bez którego nie ma słów do opisania.
I znowu przewijam czas, by zagościły słowa:
szczęśliwe chwile to motyle, miłość wieczna tęsknota.*

2017.06.16
*@@@

@
  |/
\|
 |



@
  |/

\|




 |







Nie od dzisiaj






w dziwnym poruszeniu śnię o bliskości,

której nie ma w kalendarzu odkąd zerwana

szeleszczę bezgłośnym słowem w bajecznej oprawie,

To parkiet złudzeń pozwala na próżne oczekiwanie

kroków, które kręcą bardziej niż w walcu.

Tyle par oczu, a ja potrzebuję tylko jednego
spojrzenia w głąb duszy, by istnieć.

Nic nie mami bardziej niż świat nieistniejących,
a jakże wspaniałych zawirowań.
I nawet gdy z przełkniętą goryczą przestępuję
z nogi na nogę, to nadal czuję rytm połączenia,
które gdzieś tam miało swój czas i miejsce.

Z każdym zamkniętym dniem będę błądzić
w bezrozumnym stanie i kręcąc wokół własnej osi
poszukam dłoni, które wskażą tę samą drogę donikąd.
Nie wiem czy więcej radości zdoła wykrzesać
świadomość czy zapomnienie, ale...
nie pozostanę bierna, gdy z boku na bok
przekręcam swoje marzenia.

2017.06.17






@

  |/

\|

 |


"I feel you
in every vein
in every beating of my heart
each breath I take
I feel you"

@
  |/
\|
 |




Pragnę być





w zasięgu męskich dłoni, kiedy na zawsze uwięziona
dryfuję spowita błękitną aurą wzruszenia.
Promieniujące myśli lgną do iluzji, że jeszcze
nie jeden raz zobaczę realniejsze marzenia.
A tymczasem wczorajsze dzisiaj odbijam echem,
bo niezmiennie oddalam i przybliżam wyśnione.

W każdej myśli burzy się tylko ta realna,
ale ja nie potrafię przespać wzlotów, kiedy przysiadam
nad słowem pełnym tego co niepisane.
Na nic moje ruchy, bo w sennym widzie tylko ja
podążam tam, gdzie chcę, ale czyż zamarła
będę bardziej wspomnieniem niż teraz?





2017.06.17








@@@


@
  |/
\|
 |


"Words don't come easy to me
This is the only way for me to say I love you"
@
  |/
\|
 |


Blisko

bo tylko parę kroków rozdzielało wyśnione spojrzenie,
kiedy przeszłam samą siebie, by nie zadrżeć.
Ale żadne wewnętrzne zakazy nie zdołały powstrzymać,
 a ty zwrócony, tak jak dawniej mając swój świat za plecami,
wysłałeś błękitne mrugnięcie pełne uwielbienia.
Przepiękny i realny kadr zmalowany nad ranem wypełnił
całodzienny rytuał bycia tu, a teraz pomimo zawahania 
odtwarzam migawkę rzęs i ciepłolubną chwilę.

Tak dawno nie czułam popędu, by zapisać
nie tylko w myślach, ale na ścianie pomiędzy różanym murem
a tym co w sennym widzie bywa najpiękniejsze.
Najpierw uwierzyłam, że to znak bym poczuła się silniejsza,
ale za chwilę słabość odebrała nadzieję, że myślisz.
Pomimo tego tkwię w oszustwie, że tak jak sprzedawca kwiatów*
usilnie poszukujesz... słów, które zapisuję.

2017.07.02

*@@@


@
  |/
\|
 |


@
  |/
\|
 |


Tego co zabrał czas

szukam w mglistej wizualizacji półsennych kroków
walcujących ponad czasowym zawieszeniem a wzlotem 
do marzeń... powracam kręcąc w kółko emocjami.
Gdybym mogła nie otwierać, to pod powiekami
byłyby wybrane momenty minionych zdarzeń
i już nic nie pozostawałoby w tyle... poza mną
usilnie wypatrującą choćby jednej sekundy na wyłączność.

W ciągnącym niedomaganiu szarpię wewnętrzną pustką
i rozsypuję się bardziej niż niejedna zbudowana 
dłońmi pełnymi chęci na trwały efekt.
Bo nie tylko lato nie pali mrowiącej struktury, która w niepogodzie
ducha odnajduje ścieżkę muzycznej melancholii.
I nawet jest dobrze, kiedy zamazana wizja
nie wyostrza tęsknoty na tyle, by uczucia
ranione zapomnieniem otwierały
świat bez wzajemności.

2017.07.27


@
  |/
\|
 |


@
  |/
\|
 |



I może już tylko w snach

będę uśmiechać się do Zmalowanego Piękna,
które tuż obok z obnażonym polem ramion
odwróciło myśli od ponurej ścieżki zapomnienia,
bo tak blisko promieniejący, jak dawniej, był czas
fascynacji tym co niedosięgłe zawsze przyciągało.

Ujęta z zaskoczenia opływam rozkosznym taktem,
w którym na ścieżce nocnego z boku na bok
odnalazłam, nie szukając, tak żywe oblicze szczęścia.
Jak to możliwe, że w jednej nocnej chwili, kiedy za dnia
niesforne błyski w oku zakłócały rzeczywistość,
pojawił się obraz pełen uwielbienia?

Czyżby zbolały umysł wykrzesał "coś" na pocieszenie,
by stan otępienia stał się znośniejszy?
Bo uwierzyć, że niezapomniana balansuję tam,
gdzie chwilami byłam nie śmiem odkąd zwątpiłam,
że mogłabym coś znaczyć.
A mimo wszystko w porywie poczucia, że nocny czas
przeminął, istnieję z siłą wiatru i milczeniem słów,
które wymownie znaczą minione.

2017.08.05


@
  |/
\|
 |


@
  |/
\|
 |


Pomiędzy próżnym czekaniem

dobiega jak każda myśl o błękitnej treści, 
wtańczonych w opowieść kochanków.
Jako obserwatorka upajam się treścią półsennej
imaginacji, że niewysłane listy poruszały
na tyle, bym uwierzyła w zaistnienie po drugiej stronie.
Jeszcze wiele razy upadnę na duchu, kiedy odwrócisz
na pięcie kolejny sens bliskości.

Przecież mogę upojona Pięknem zastygnąć
i nie budzić żadnej sekundy, bo ożywiona mogłabym
na nowo pragnąć istnienia w choćby jednym, maleńkim
zakamarku pełnym zrozumienia, że tworzę.
W bezdechu trudno o kolejną dawkę tego,
którym napełniając wnętrze mogłam czuć, że kolejny dzień
przywitam z rumieńcem na twarzy.

Z bladym świtem nie prowadzę dyskusji,
bo tylko ciche gesty skłaniają do tego, by znaczyć
obecny kierunek w odmiennym widzie.
W kolejnej odsłonie nieprzespania oczekuję,
że nie na próżno wyścielam noc, w której 
jaśniejąc zdarzysz mi się jeszcze nieostatni raz.

2017.08.09


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz